"W kolorze bLEkitnej nadziei”
tekst: Katarzyna Ombach
Kasia Mielczarek od 13 lat jest osobą niepełnosprawną. Przed wypadkiem uczyła się w szkole sportowej i trenowała pływanie w klubie Polonia Warszawa. Po feralnym skoku na główkę w maju 1991 przez wiele lat żyła zamknięta w domu. Dziś jej pasją jest nurkowanie. Wyprawa do Egiptu w 2002 roku była przełomowym momentem jej życia. Znów uwierzyła w siebie i postanowiła wrócić do zawodniczego pływania. Obecnie trenuje 7 razy w tygodniu. Przygotowuje się na Igrzyska Paraolimpijskie w Atenach.
Jest szczupłą, śliczną blondynką o uśmiechu, którym potrafi zaczarować cały świat. Mimo swojej niepełnosprawności stara się czerpać z życia całymi garściami. Jest ciepła, wrażliwa, delikatna, choć nie ma łatwego charakteru. To osoba uparta i zawzięta – ciągle walczy o swoją niezależność, nie potrafi przegrywać. Jest bardzo aktywna - studiuje, trenuje i coraz więcej podróżuje. Jej największym problemem jest świadomość, że nadal nie potrafi funkcjonować samodzielnie. Uszkodzenie kręgosłupa jest na tyle poważne, że mimo wzrastającej kondycji, w wielu elementarnych czynnościach życia codziennego nadal potrzebuje pomocy osoby drugiej.
W maju 1991 roku, na cztery dni przed maturą, w konsekwencji niefortunnego skoku do wody uszkodziła kręgosłup w odcinku szyjnym na poziomie C5-C6. Spowodowało to całkowity paraliż kończyn dolnych i częściowo górnych. Kasia ma za sobą wielomiesięczne pobyty w szpitalach i niekończącą się rehabilitację. Przez wiele lat żyła zamknięta w czterech ścianach, w stanie permanentnej depresji, a bardzo ciężka sytuacja materialna rodziny była dodatkowym obciążeniem.
„Pochłaniająca beznadzieja i brak chęci do życia. Wegetacja, życie bez wzlotów, bez emocji, bez punktu odniesienia. Przez cały czas brakowało mi czegoś, co dawałoby mi chęć istnienia, czegoś co przywróciłoby radość życia, pragnienia i marzenia.”
W tym okresie wiele osób bezskutecznie próbowało ją zachęcić do aktywnego życia. Zwracali się do niej przyjaciele, znajomi, a także instruktorzy z Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, której celem działalności jest przywracanie ludzi po urazach kręgosłupa do niezależnego, aktywnego, godnego życia. Dopiero 8 lat od wypadku po raz pierwszy odważyła się ponownie wrócić na basen.
„Znajomi zaprosili mnie na zajęcia rehabilitacyjne na basenie. Do dziś pamiętam moje pierwsze wejście do wody. Byłam przerażona, myślałam że się pójdę na dno. Iza ubrała mi kamizelkę, rękawki i koło - dopiero wtedy odważyłam się. Stopniowo pozbywałyśmy się sprzętu i ostatecznie pływałam tylko w kamizelce. Iza z Jackiem prowadzili zajęcia wprowadzające do nurkowania. Tam po raz pierwszy w życiu zanurzyłam się z butlą i automatem. Było fantastycznie, choć diametralnie się różniło od pływania.”
Kasia przełamała pierwszą barierę, ale nadal nie odważyła się pływać bez kamizelki. Dopiero Rafał i Franek z Fundacji Aktywnej Rehabilitacji pomogli jej uwierzyć we własne możliwości i dzięki nim ponownie zaczęła samodzielnie pływać. Coraz częściej uczestniczyła w zajęciach prowadzonych przez Fundację. W listopadzie 2001 roku trafiła na obóz nurkowy w Spale współorganizowany ze Stowarzyszeniem Nautica z Krakowa.
„Był to mój pierwszy dłuższy wyjazd od czasu wypadku. Pod bacznym okiem instruktorów HSA przeszłam kurs basenowy - ich czułość i troskliwa pomoc wyzwoliły we mnie poczucie bezpieczeństwa i ponownie wiarę w ludzi. W Spale zdobyłam pierwsze szlify nurkowe i zostałam zarażona nową filozofią, której istotą jest odpowiedzialność za swojego partnera. Po powrocie ze Spały myślami byłam już w słonecznej Chorwacji.”
W lecie 2002 roku Kasia pojechała na drugą część kursu do Chorwacji na wyspę Hvar. Kursy te są prowadzone w systemie HSA (Handicapped Scuba Association). Pierwszą część zalicza się na zajęciach basenowych, a dokończenie odbywa się na wodach otwartych. Uczestnicy spełniający ściśle określone wymagania otrzymują stopień Open Water Diver, który uprawnia do nurkowania do 18 metrów. Sam program jest bardzo zbliżony do analogicznego w systemie PADI. Zasadnicza różnica polega na tym, że instruktor przyznając stopień OWD HSA określa tzw. poziom (A,B lub C), który oznacza zakres samodzielności i możliwość przyjścia z pomocą partnerowi w sytuacji awaryjnej.
„Po bardzo męczącej, trzydziestogodzinnej podróży dotarłam do przepięknej krainy po cieplejszej stronie słonka. Spełniło się moje największe marzenie tamtego okresu. Pierwszy raz w życiu mogłam podziwiać w całej okazałości niespokojną wodę rozpościerającą się gdzieś, bardzo daleko. Ta jej nieskończoność wzbudza w człowieku jakieś nieokreślone wyzwanie, niepokój, ale przede wszystkim pokorę.
Pierwsze zanurzenie.... nie ukrywam, że temperatura wody rozczarowała mnie, ale wrażenia są nieporównywalne z czymkolwiek - po prostu trzeba to przeżyć. Oczywiście zajęcia w basenie kolosalnie różnią się od nurkowania w morzu, chociaż zestaw ćwiczeń ten sam (przedmuchiwanie maski, oddychanie partnerskie itp.). Zanurzając się w wody Adriatyku nagle zapomniałam o lęku. Człowiek pod wodą jest zupełnie oderwany od przyziemnych problemów, które na co dzień przytłaczają nas i ograniczają. Dopiero w nieskończoności toni wodnej można poczuć się swobodną istotą.
Po trzech dniach zajęć przy brzegu wypłynęliśmy na pierwsze nurkowanie z łodzi. Kolejna niespodzianka, kolejne zauroczenie... W miejscu gdzie nurkowaliśmy było około 9 m głębokości. Dzięki przebijającym się przez lustro wody, rozproszonym promieniom słońca, czułam się jak w bajkowym ogrodzie. To, że nie mogłam popłynąć głębiej było wręcz okrutne. W takim miejscu szczególnie wyzwala się pragnienie, że się chce więcej, dłużej i głębiej...”
Jednak kurs nurkowy dla osób niepełnosprawnych to nie zawsze bajka. Największym problemem jest odpowiednie przystosowanie łodzi i bazy, co jest szczególnie trudne w warunkach skalistej Chorwacji. Poza tym zawsze bardzo czasochłonne jest ubieranie i rozbieranie ze sprzętu. Trwa to czasem dłużej niż samo nurkowanie, dlatego też podczas kursu na wodach otwartych wykonuje się tylko jedno zanurzenie dziennie.
„Na powierzchni pojawiły się dodatkowe komplikacje, których nie było na obozie w Spale. Najgorsze było ściąganie skafandra. Ponieważ moje ręce są bardzo mało sprawne, więc nie byłam w stanie wcisnąć się samodzielnie w skafander, ani zdjąć go. Instruktorzy z wielką cierpliwością i oddaniem pomagali mi w tej niemiłej czynności. Agnieszka i Joanna - dziewczyny prowadzące kurs – były po prostu niezastąpione. Do dziś utrzymujemy bliskie kontakty.”
Kasia ukończyła kurs pomyślnie, choć ze względu na swoje fizyczne ograniczenia otrzymała poziom C, co oznacza że zawsze musi nurkować w towarzystwie dwóch nurków, z których jeden powinien być instruktorem HSA. Parę miesięcy później uczestnicy obozu na Hvarze spotkali się na nurkowaniu w Jaworznie. Było to jak dotychczas jedyne jej nurkowanie w polskich warunkach. Mimo zimnej wody wspomina ten wyjazd jako wyjątkowy, ponieważ właśnie tam rozpoczęła się największa przygoda jej życia.
„Siedzieliśmy przy ognisku zajadając kiełbaski, wspominając Hvar i rozmowa nagle zeszła na temat wyprawy osób niepełnosprawnych do Egiptu. Lista uczestników była już zamknięta. ‘Ale im fajnie’ pomyślałam... Na drugi dzień wróciłam do szarej Warszawy. Dosłownie po paru dniach dostałam nowy katalog Nautici, w którym opisano wspomnianą wyprawę do Egiptu. ‘To byłby piękny prezent na moje 30 urodziny’ - pomyślałam spontanicznie.”
13 listopada 2002 roku z warszawskiego lotniska Okęcie wyruszyła pierwsza wyprawa osób niepełnosprawnych do Egiptu. Jedną z uczestniczek była Kasia. Organizatorzy zgodzili się, żeby w ostatnim momencie dołączyła do wyprawy, a przyjaciele sfinansowali wyjazd. Dzięki temu przeżyła najpiękniejszy tydzień w swoim dotychczasowym życiu.
„Tak naprawdę to trudno powiedzieć, co zrobiło na mnie największe wrażenie, bowiem każdy dzień był niepowtarzalny i wyjątkowy. Fascynujący podwodny świat bajecznie kolorowych ogrodów z ławicami tęczowych ryb pływających wśród labiryntów korali. Widok tak kusi, że samemu chce się być z tej magicznej krainy, a oczy nie nadążają za ogarnięciem bogactwa tego świata. Zastygałam w bezruchu, aby obserwować olbrzymia murenę pochłaniającą plankton, niesamowitym wrażeniem był napoleon przepływający obok na wyciągniecie ręki, a także piękna płaszczka przepływająca tuż pode mną. To co przeżyłam przerosło moje marzenia i oczekiwania. To był jakiś cud. Dzisiaj jednak uważam, że nurkowanie to wartość sama w sobie niezależnie od tego czy jestem pod wodą w basenie, w wodach Adriatyku czy w Morzu Czerwonym.”
Tuż po powrocie z Egiptu Kasia postanowiła wrócić do zawodniczego pływania. Rozpoczęła bardzo intensywne treningi pod okiem trenera z klubu Start. Obecnie chodzi na basen codziennie, czasem nawet 2 razy w ciągu dnia. Podczas jednego treningu przepływa 1000-1500 metrów. Dłuższe od samego pływania jest przygotowania i ubieranie po treningu. Zawsze pomaga jej ktoś z rodziny lub przyjaciół. Intensywne, wręcz mordercze treningi bardzo szybko zaczęły przynosić efekty. Jej dotychczasowe sukcesy to zdobycie Mistrzostwa Polski na dystansach 50, 100, 200 metrów stylem dowolnym, 50 metrów stylem grzbietowym, 50 metrów stylem klasycznym oraz 150 metrów stylem zmiennym. W czerwcu 2003 roku na międzynarodowych zawodach rozgrywanych w Berlinie, zdobyła brązowy medal, a uzyskany czas na dystansie 50 metrów dowolnym uplasował ją na szóstym miejscu w Rankingu Światowym. Podczas Pucharu Europu w Brnie, w sierpniu 2003 roku, ustanowiła nowe Rekordy Polski.
„Co mi dało nurkowanie? Otóż samo dobro... W życiu nie ma nic pewnego. Moje ciało nie zawsze potrafi sprostać moim pragnieniom. Jednakże w świecie podwodnym nie mam ograniczeń, co daje poczucie czerpania radości z każdej samodzielnie wykonanej czynności. Jest to jedna z nielicznych aktywności, podczas której nie muszę korzystać z wózka. Dzięki nurkowaniu odkryłam możliwości własnego ciała, poszerzyłam grono przyjaciół i odwiedziłam przepiękne zakątki świata. Choć nadal moje życie jest bardzo trudne i czasem bolesne, staram się żyć całą pełnią. Uwierzyłam, że marzenia się spełniają. Nurkowanie jest moja pasją, ale przede wszystkim stało się pomostem pomiędzy ułomnością, a powrotem do sprawności. Nurkowanie ma kolor błękitnej nadziei..."
Kasia została powołana do Kadry Narodowej Pływaków Niepełnosprawnych. Obecnie intensywnie przygotowuje się do Igrzysk Paraolimpijskich w Atenach, które odbędą się we wrześniu 2004 roku.
|